dokładnie tak 🙂 To klasyczny australijski roadtrip, dlatego startujemy w jednym miejscu, a kończymy kompletnie w innym. W trakcie wyjazdu przejedziemy łącznie ponad 1500 kilometrów wzdłuż australijskiego wybrzeża. Camp zaczynamy w Brisbane, a kończymy w Sydney.
Przy organizacji lotów masz właściwie dwie opcje. Pierwsza, najbardziej polecana to zakup biletu typu multi-city, czyli przylot do Brisbane i powrót z Sydney. To zdecydowanie najwygodniejsze rozwiązanie przy roadtripie, ponieważ nie trzeba później wracać przez pół kraju do miasta startowego.
Druga opcja to zakup lotów do jednego miasta w Australii i poruszanie się po kraju tanimi lotami krajowymi. W Australii świetnie działają linie takie jak Jetstar, Qantas czy Virgin Australia, a loty między większymi miastami często kosztują około 300–400 PLN przy wcześniejszej rezerwacji.
Warto jednak pamiętać, że same loty z Polski do Australii potrafią być dość kosztowne, dlatego najlepiej myśleć o tej podróży bardziej „azjatycko” niż europejsko . Zdecydowanie polecamy zrobić sobie przesiadkę albo krótki stopover w jednym z dużych hubów lotniczych w Azji, takich jak Singapore, Kuala Lumpur czy Bangkok. Dzięki temu można znaleźć dużo lepsze ceny lotów, rozbić długą podróż i przy okazji zrobić sobie dodatkowy mini city break po drodze.
Ciekawostką jest też fakt, że bardzo tanie połączenia do Australii są często dostępne z Bali. Bali to jedno z głównych wakacyjnych miejsc Australijczyków, dlatego liczba lotów pomiędzy Australią a Bali jest ogromna. Bardzo często można znaleźć świetne cenowo połączenia na trasach Bali– Sydney, Bali–Brisbane czy Bali–Melbourne. W praktyce wiele osób robi więc trasę typu: Polska → Azja → Bali → Australia, co finalnie wychodzi nie tylko taniej, ale też dużo ciekawiej i bardziej klimatycznie niż klasyczny lot „tam i z powrotem” z Europy.